poniedziałek, 13 stycznia 2014

Wczoraj Zayn miał urodzinki to już 21 lat :o NAJLEPSZEGO SKARBIE <3



Zdjęcie

Zdjęcie: Hi Zayn.

To trochę dziwne, bo pamiętam jak pisałam 'do ciebie' życzenia na dwudzieste urodziny i nadal nie rozumiem czemu ten czas tak szybko leci. Zen, haha, masz 21 lat i nie jesteś już tak młody jak Harry ale jeszcze nie tak stary jak Lou, więc dajesz radę! Pamiętasz jak nie chciałeś jechać na przesłuchania do XFactor? Jak mama siłą wyciągała cię z łóżka? Wyobrażasz sobie jakby wyglądało teraz twoje życie, gdybyś był na tyle uparty/głupi i został w tym pieprzonym łóżku? Ja nie wyobrażam sobie 1D bez Ciebie. Pamiętasz jak już byliście w zespole i nie przyszedłeś na spotkanie? Chłopcy przeprowadzili z tobą poważną rozmowę, myśleli nad tym, aby wyrzucić cię z zespołu... Nigdy nie byłeś grzeczny, nadal nie jesteś, ale to cały ty... YOU ARE BAD BOY FROM BRADFORD! Tak często zarzekałeś się, że nie umiesz tańczyć, że nie chcesz tego robić publicznie i na bootcampie miałeś przez to problemy.. a kilka miesięcy później sam wrzucasz do internetu filmik jak tańczysz z przyjaciółmi do piosenki Ushera, haha, co ten alkohol robi z ludźmi! Jesteś taką wielką tajemnicą, nie wiadomo co ci chodzi po głowie i co zaraz możesz zmajstrować, taki duży dzieciak z Ciebie, kochanie! Nie wiem co pisać, kurde Malik no. Masz tak piękny uśmiech, obiecaj, że nigdy nie zniknie z twojej buzi. Masz uroczo śmieszny śmiech, który powoduje uśmiech u innych. Twoje czaszki-tatauże są trochę przerażające, ale rozumiem, że to niespełnienie marzenia o byciu piratem, prawda? Mówisz po angielsku tak szybko, że jak coś napierniczasz to odtwarzam to kilkanaście razy, aby słowo po słowie zrozumieć co tam gadasz, zwolnij, Zu! Nikt cię nie goni, haha. Jesteś tak piękny, że potrafię siedzieć, oglądać twoje zdjęcia i pytać 'JAK TAK MOŻNA?!". Twój głos jest cudowny, niesamowity, idealny. Gdy śpiewasz wszystko nagle znika i zostajesz tylko ty. Jest tak głęboki, taki twój, że gdy tylko go słyszę uśmiecham się i czuje coś tak ciepłego w sercu i to chyba jest duma, jestem z Ciebie tak dumna. Czasem po prostu mam wrażenie, że to uczucie mnie wewnętrznie rozsadzi! Przez te trzy lata strasznie dorosłeś, ale nadal jest w tobie ta cząstka małego, uroczego złośliwca i cholera, obiecaj, że ten mały chłopiec będzie z tobą do końca, że nigdy nie zniknie i nie zabierze mi tego uśmiechu, błysku w oku, tej całej pasji, tego Zayna, którego pokochałam. Nie dorastaj zbyt szybko, smrodzie!

PS. Chciałabym, aby kiedykolwiek jakiś chłopak spojrzał na mnie tak jak ty patrzysz na Perrie, twoją narzeczoną Perrie. Nadal nie mogę uwierzyć, że jesteście zaręczeni, to tak urocze, że mam ochotę krzyczeć na cały głos jak bardzo chce, abyście byli razem do końca! Ohh, Zayn. Kiedyś myślałam, że to ty z 1D najpóźniej zdecydujesz się na taki krok, a tu takie coś, kolejny dowód, że dorastasz.. Będziesz świetnym mężem, potem ojcem, dziadkiem, będziesz najlepszy w każdej roli. Tak na koniec, pamiętaj, że zawsze będziesz naszym małym, złym chłopcem z Bradford, który nie wie jak tańczyć. Nigdy się nie zmieniaj, Malik!

Tak więc wszystkiego najlepszego na 21 urodziny, kocham Cię bardzo. :')


Na zawsze z tobą, Kika. :')



Zdjęcie

Reklama dla japońskiej sieci komórkowej Docomo została nakręcona przed świętami w Londynie, zajęło to 2 godziny. Reklama pojawi się dziś w sieci, opisuje zmiany w życiu 1D przez ostatnie 3 lata. Podczas kręcenia Harry ciągle powtarzał swoje ulubione słowo “Gambarima-su!”. Filmik najprawdopodobniej potrwa od 15 do 30 minut. 
























Chłopcy mają obecnie urlop :D


Zdjęcie: Liam bawił się wczoraj z przyjaciółmi w klubie Funky Buddha w Londynie.



Zdjęcie: Liam wybrał się z kumplami na imprezę





Niall na TT:

"Idę do łóżka! Dobranoc ludzie! Przepraszam, że ostatnio ciągle mnie nie ma na twitterze. Wiecie, korzystam z czasu wolnego"


Zdjęcie: Pojawiła się PLOTKA, że Niall miał operację kolana 6 stycznia, a to zdjęcie przedstawia jego w samolocie do Denver 4 stycznia.

Louis

Zdjęcie: Louis był dziś widziany na meczu w Blackburn, Lancashire. 

https://pbs.twimg.com/media/BdttCfOIMAEDice.jpg



Harry był w salonie tatuażu w LA, pokrył swój tatuaż 
"I can't change" nowym.

Zdjęcie: Tata fanki spotkał wczoraj Harry'ego w klubie golfowym Riviera Golf Club w Los Angeles. 

Harry był  w salonie tatuażu w LA, pokrył swój tatuaż "I can't change" nowym.

Tatuaże które Harry zakrył innymi. https://pbs.twimg.com/media/BdxOZ_9CEAAJAlV.jpg


Rudimental potwierdziło, że bardzo chcieliby pracować z One Direction.

Grupa, która została nominowana do BRITs wkrótce wystąpi na londyńskiej arenie O2.

"Nie możemy zbyt wiele mówić, ale będzie kilka niespodzianek." - mówi DJ Locksmith. - "Zawsze chciałem współpracować z One Direction. Byli na kilku naszych koncertach. Chciałbym im się odwdzięczyć."

Jego kolega z grupy. Piers Agget dodaje:
"Nawet ich nie spotkaliśmy, ale byłoby fajnie."

http://entertainment.stv.tv/music/259919-one-direction-rudimental-would-love-to-collaborate/




wtorek, 7 stycznia 2014

Imagin Zayn cz.2 :D

No hej kotki ♥ Łapcie drugą część imagina z Zayn'em 
Komentujcie czy chcecie więcej imaginów :D możecie także się dodać do obserwowanych :D


Pójdę do pokoju, rozpakuję się.- Oznajmiła kiedy sprzątałam kuchnię.
- Pokażę ci co i jak.- Zayn zaprowadził ją na górę a ja włączyłam radio. Właśnie zaczynało się WMYB. Uśmiechałam się szeroko a wtedy Zayn wszedł do kuchni, zaczął chaotycznie tańczyć po całej kuchni i śpiewać piosenkę tylko, że z trochę pozmienianymi słowami. - Nie piszcz.- Zaśmiałam się i wtuliłam w niego.
- Czemu?
- Bo nie. Okropnie fałszujesz. Ten, kto tworzył te wasze całe 1d musiał być głuchy.
- Ej...- Spojrzał na mnie smutno.
- Żartuje, kotku, masz najseksowniejszy​ głos na świecie.
- Chodź.- Zaniósł mnie na kanapę i rzucił na nią. Zaraz sam się na niej położył i wyłączył pilotem radio. Innym włączył telewizor.
- Nareszcie. Te dwie godziny zdawały się wiecznością.- Zayn nie odpowiedział. Jego palec wodził z delikatnością motyla po moim karku.- Jutro chciałabym iść na zakupy.
- Dobrze kotku.

- Która godzina?- Spytałam trochę czasu później.
- Dziewiętnasta.
- Co z twoją mamą?
- Może śpi. 
- A może nie? Idź lepiej sprawdź. Jest jakaś słaba. 
- Troszczysz się o moją mamę?
- Tak. Sio!- Klepnęłam go w tyłek i poderwał się na równe nogi. 
Zayn zaraz przyszedł razem ze swoją mamą.
- Zaprosiłem mamę, żeby pooglądała z nami telewizję.- Powiedział z uśmiechem. Trisha usiadła na dużym fotelu a Zayn usiadł na końcu kanapy. Ja sama półleżałam na kanapie.
- Daj mu się położyć. Na pewno jest zmęczony.
- Mi tak jest dobrze mamo, dziękuję za troskę.- Uśmiechnął się do swojej rodzicielki. Skakał pilotem po kanałach.
- Zayn! Uspokój się.- Krzyknęłam poirytowana jego sprintem po stacjach telewizyjnych.
- Nie krzycz na niego. Zayn, pamiętasz co ci mówiłam?
- Tak.- Nastawił na jakieś talent-show i odłożył pilot. Zdjął moje kapcie i rzucił na podłogę. Chwycił moje stopy i delikatnie zaczął ugniatać.
- Jesteś najlepszy.- Powiedziałam s Zayn zaśmiał się pod nosem. Trisha patrzyła na Zayna pytająco.
- To nic mamo. Lubię to robić. Nie potrzebuję ratunku.- Zaśmialiśmy się wszyscy. Zayn nabrał krem na ręce i mocnymi, zdecydowanymi ruchami wtarł go w moje stopy. Jego dotyk był niesamowicie kojący. Odprężyłam się i zapomniałam o całej niechęci do jego matki. Wymienialiśmy we trójkę swoje opinie o aktualnie przewijających się przez scenę uczestnikach show. 
- Kurwa, ale ma wielkie balony!- Zaśmiał się Zayn. I ja i jego matka spojrzałyśmy na niego karcąco.- No a nie ma?- Tłumaczył Zayn. Zaśmialiśmy się. 


- Idę do łóżka.- Oznajmiła nam Trisha po czym poszła na górę. Zayn nie przestawał masować moich stóp. Byłam tak zmęczona i zrelaksowana, że usnęłam...

- Wstajesz?- Szturchał mnie Zayn.
- Co? Która godzina?- Otworzyłam oczy i zdumiona ogarnęłam, że leżę w naszym łóżku. Całkiem naga.
- Za dwie trzynasta.
- Ojej...- Wstałam z łóżka i zakołowało mi się w głowie. Runęłam zmęczona na łóżko. Zayn przyciągnął mnie do siebie i liznął moją pierś.
- Przestań.- Przykryłam się kołdrą.- Uprawialiśmy wczoraj seks?
- Nie. 
- Więc czemu jestem naga?- Zmarszczyłam brwi.
- Bo cię rozebrałem.
- Aha, cudowne wytłumaczenie. 
- Jedziemy na zakupy?
- Może najpierw obiad?
- Mama już coś zrobiła.
- To zjemy i jedziemy, tak?
- No.- Pokiwał ochoczo głową.
- Od kiedy ty lubisz jeździć na zakupy?
- Od kiedy potrzebujesz nowej bielizny.- Zaśmiał się.
- Fakt...- Podnieśliśmy się. Założyłam już wszystko prócz koszulki.- Żal, nie mam koszulki.
- Masz!- Rzucił mi białą koszulkę. Okazała się to być ta, z genialnym nadrukiem z dwoma kopulującymi misiami.
- Twoja mama mnie chyba zabije.
- Przecież to moja.
- Ale ja ją noszę.
- Chodź!- Nieuczesane włost spiełam na czubku głowy i z równie potarganym Zaynem zeszliśmy na obiad. Trisha właśnie miała nas wołać.
- To twoja koszulka?- Spytała patrząc zniesmaczona na nadruk.
- Moja.- Wyrwał się Zayn.- Podoba ci się?- Trisha puściła to mimo uszu. 

- Bardzo dobrze pani gotuje, pani Malik.- Powiedziałam odkładając talerz do zlewu.
- Nalejesz mi jeszcze, skarbie?- Zayn podał mi talerz i dolałam mu zupy. Jadł a ja ogarnęłam swoje włosy. Umalowałam oko eyelinerem i tuszem. Przeciągnęłam usta pomadką wiśniową i byłam niemal gotowa.
- Może pojedzie pani z nami?- Spytałam.
- A gdzie się wybieracie? 
- Pokręcić się po galerii. [T/I] potrzebuje kilku rzeczy no i na takie tam zakupy do domu.
- Chętnie.- Odpowiedziała. Zayn włożył talerz do zmywarki.
- To szykujcie się moje wy kobiety.- Ucałował mamę w policzek a następnie i mnie. 
- Przyniesiesz mi kamizelkę?- Spytałam go.
- Tę czarną?
- Tak.- Zayn przyniósł mi moją dżinsową kamizelkę. Do tego okrycie swojej mamy. Ubrała się a ja zarzuciwszy na siebie jeszcze płaszczyk byłam gotowa. 
Do centrum dojechaliśmy w 20 minut. 
- To my mamo idziemy kupić jakąś bieliznę dla [T/I] idziesz z nami?
- Niee, ja chyba raczej pokrąże tutaj.- Trzymając się za dłonie poszliśmy do mojego ulubionego butiku.
- A to?- Pokazał mi jakiś fioletowy, skąpy komplet.
- Wiesz jak nienawidzę fioletu.
- A to?- Pokazał podobny, tyle, że czarny.
- Daj.- Poszłam do przymierzalni i po tym wybrałam cztery komplety i jeszcze dwa staniki. Siedem par majtek. Zapłaciliśmy i chodziliśmy po pasażu. Zayn niósł niedużą torbę.
- Świeczki.- Skręcił do sklepu. Znaleźliśmy tam też Trishę, rozmawiającą ze starą znajomą. Zayn zwiął koszyczek i zaczął układać w nim wszystkie karmelowe, waniliowe i czekoladowe świeczki, jakie znalazł. 
- Boże.. Po co tyle świec?- Spytała jego matka.
- Do łazienki. To relaksuje.- Zaśmiał się i zapłacił. Świece były ciężkie więc zabrał je do auta. Uprzedziłyśmy, że będziemy w drogerii. Włożyłam do koszyka jakieś sole, kulki i płyny do kompieli. No i te musujące delfinki, które tak bardzo bawiły Zayna. Dogonił nas. Zatrzymał się przy jednym stoisku. Wrzucił do koszyka dystretnie buteleczkę lubrykantu i wziął w dłonie paczkę prezerwatyw.
- Po co ci to?
- Nie mamy chyba w domu.- Powiedział.
- Zayn, od roku w naszym domu nie ma żadnej.
- Może czas to zmienić?
- I tak tego nie włożysz.
- Fakt.- Zaśmiał się i odłożył paczuszkę. 
- Przepraszam, że się wtrącam ale... w takim razie jakiej metody antykoncepcji używacie?- Spytała Trish.
- Nie używamy.- Wypalił Zayn. Kopnęłam go w kostkę.
- To nieodpowiedzialn​e.
- Oj mamo.
- Co?
- Jesteśmy dorośli a poza tym, do żadnego wypadku nie dojdzie.- Trisha mruknęła coś pod nosem i poszła przodem do kasy. Zayn chwycił jeszcze pastę do zębów i nowe szczoteczki, które nałogowo zmieniał każdego miesiąca. Zapłacił i wziął torbę. Poszliśmy do marketu i znudzony Zayn prowadził wózek. Razem z Trishą wkładałyśmy jakieś produkty i rozmawiałyśmy o dzisiejszej kolacji i jutrzejszym obiedzie. Zaproponowałam gyrosa na kolację co Zayn przyjął z wielkim entuzjazmem. Jego matka też chętnie przystała na tę propozycje.
- Cholerka!- Zayn puścił się biegiem przez alejki i zaraz wrócił z żelem do golenia.
- Na śmierć o nim zapomniałem.- Zaśmiał się. Teraz to on pchał ciastka, chipsy, paluszki, batony itd do wózka.
- Nie podoba mi się to, że jecie takie śmieci.
- Oj tam.- Na warzywnym dla równowagi załadował mnóstwo warzyw.
- Ty to będziesz niósł.- Uprzedziłam. Mrugnął porozumiewawczo i zaraz nasze zakupy się zakończyły...

~Kilka dni później.

Do tej pory moje stosunki z Trishą nieco się poprawiły. Tego dnia Zayn miał jakiś wywiad. Trisha spała a ja stałam z żelaskiem i peasowałam jego koszule.
- Kicia!- Podbiegł ledwo zamknąwszy drzwi.- Co robisz misiu?
- Prasuję. 
- Faktycznie.- Zaśmiał się. Przygryzł płatek mojego ucha.- Gdzie mama?
- Śpi na górze.
- Ooo... Czyli, że...- Zaśmiał się i wyjął mi żelasko z ręki. Położył dłonie na moich biodrach i przyciągnął do swojego krocza. Zaczął lekko krążyć bioderkami.
- Nie tu...- Jęknęłam.
- Tu będzie idealnie.- Zayn posadził mnie na desce i zaczął zdejmować moje ubranie. Siedziałam bez stanika i teraz to ja rozpinałam jego koszulę, którą zaraz położyłam obok siebie. Zayn zrobił mi mocną malinkę niedaleko obojczyka i całował teraz lekko jej okolice. Usłyszałam kroki i ułamek sekundy później Trisha stała zaskoczona w dole schodów.
- Zayn...- Syknęłam. Odepchnęłam go kawałek. 
Ujrzawszy matkę schował mnie za swoim ciałem. Szybko ubrałam tę samą koszulę, którą przed chwilą zjęłam z Zayna. - Dziewczyno? Co ty masz na brzuchu?!- Spytała jakby tylko to było dla niej istotne.
- W tym wieku rozstępy? Zayn, zastanów się. Jak urodzi dziecko to będzie jeszcze większe. I przytyje! Będziesz miał godzillę zamiast żony.- Byłam wściekła. Nie miałam pojęcia za co ona mnie tak nienawidzi. Płakałam cicho. Na szczęście nie zauważyła. Było mi okropnie przykro. Nie spodziewałam się czegoś taiego nawet po niej...
- Wiesz co mamo? Mam już tego serdecznie dość! Widzisz do czego doprowadziłaś?! Na każdym kroku starasz się dogryzać [T/I]. A wiesz co ci powiem? Jej zupy są idealne, uwielbiam nosić za nią ciężary i masować jej stopy. Uwielbiam robić kawę i rozpakowywać zakupy. A co do wyglądu to ona jest najpiękniejszą kobietą na świecie i tak, ożenię się z nią jeśli tylko sama mi na to pozwoli. Dzięki nie zabezpieczaniu się urodzi mi mnóstwo pięknych dzieci i będziemy jedli tyle śmieciowego żarcia ile nam się chce. I TOBIE NIC DO TEGO!- Byłam zdumiona. Pierwszy raz Zayn krzyknął na matkę. Ba! On nigdy się jej nie sprzeciwił a co dopiero krzyk...
- Przeproś.- Zakomenderowałam​.- To twoja matka. I... ma rację..- Zeskoczyłam z deski i zapłakana pobiegłam na taras. Skryłam się w hamaku.
- Kochanie, chodź do środka. Wyziębisz się.- Położył mi dłoń na ramieniu.
- Nie wracam tam.- Wyszlochałam
- W takim razie...- Zayn zniknął na chwilę za drzwiami. Wrócił z szerokim, dzianinowym kocem.- Zrób mi trochę miejsca kotku.
- Jestem kotkiem?- Spytałam rozbawiona.
- Jesteś najpiękniejszym kotkiem na świecie.- Wcisnął się na hamak tuż obok.
- Twoja mama ma nieco odmienne zdanie...
- Nie słuchaj jej, Jesteś piękna.
- Za to ty nie!- Zaśmiałam się.
- Ale mam coś, czego nie ma nikt.
- O czym mówisz?
- Na pewno już wiesz.- Zabrewkował.
- Niee...- Udawałam głupią.
- Chodzi o mojego dłuuugieeeegooo.​..
- Palucha?
- Powiedzmy.- Zarechotał.
- Żartowałam. Wcale nie jesteś brzydki.
- Więc jaki jestem?
- Słodki, uroczy, gorący, kochany, seksowny.... no i zajebisty w łóżku.
- A w hamaku?
- Tego chwyba nie próbowaliśmy...
- Czas najwyższy.
- Może zawołajmy twoją mamę, żeby w razie czego powiedziała nam co robię źle.
- Teraz jest zajęta. Poszła do siebie.
- Ooojojoj... Jaka szkoda...

poniedziałek, 6 stycznia 2014

NIE ŻYJE BABCIA LOUISA






Harry i Kendall na nartach :D

http://1d-source.cba.pl/thumbnails.php?album=1152




.Brat Perrie dodał zdjęcie Zayn'a na flipagram :



niedziela, 5 stycznia 2014

Imagin Zayn :D


No witam kochane :D Macie imagina z Zayn'em :D
NIE JEST MÓJ ALE UWAŻAM ŻE FAJNY WIĘC GO TUTAJ UDOSTĘPNIAM :D
Komentujcie :D 


 Co cię tak od rana wzięło na sprzątanie?- Spytałam zaciekawiona. Tak... Zayn od samego rana zapieprzał po domu i sprzątał.
- Bo wiesz... Moja mama przyjeżdża na jakiś czas i miałem nadzieję, że może mogłaby z nami...
- Nie! Boże, Zayn! Nawet nie kończ.- Spanikowana lustrowałaś jego posmutniałą twarz.
- Tylko tydzień... Nie chcę, żeby mieszkała w jakimś hotelu...
- Ale...
- Proszę. Tylko raz...- Uklęknął przed kanapą i chwycił moją dłoń. Spojrzał błagalnie w moje oczy.
- Dobrze Zayn ale... na przyszłość proszę, uświadamiaj mnie o tym trochę wcześniej.
- Dobrze. Przepraszam. To ja... Pojadę po nią.
- Teraz?
- No tak... To dość nagła sytuacja...- Wykręcał się.
- Ugotuję jakąś zupę.
- Jesteś cudowna!- Ucałował mnie w policzek. Założył kurtkę, chwycił kluczyki i wyszedł. 
Od razu zabrałam się za sprzątanie. W domu musiał być błysk na przyjazd Trishy. 
Niby jest w porządku. Ale... strasznie się mnie czepia. Nie mam zielonego pojęcia czemu ale do wszystkiego ma jakieś obiekcje...

- Kochanie jesteśmy!- Krzyknął Zayn kiedy po dwóch godzinach na wreszcie się pojawili.
- Czemu tak długo?- Spytałam z ulgą. 
- Czy Zayn musi ci się ze wszystkiego tłumaczyć?- Spytała zgryźliwie ciemnowłosa kobieta.
- Byliśmy na zakupach.- Zayn po rozebraniu kurtki chwycił dwie duże torby i dźwignął je. 

- Czy [T/I] nie może ci pomóc? Przedźwigasz się kochanie...- Spojrzała na mnie piorunująco a ja robiłam się coraz bardziej wściekła. 
Zayn powiedział coś w stylu "przecież sobie poradzę" i wniósł zakupy do kuchni i ustawił torby na blacie. 
- Proszę mi to dać...- Wzięłam jej płaszcz, szalik, czapkę i rękawiczki i wszystko starannie ułożyłam. 
- Weźmiesz moje walizki na górę?- Spytała.
- Zrobię to.- Zaoferował Zayn i wziął dwie czerwone walizki w dłonie.
- Poradziłaby sobie.
- Jednak wolę zrobić to ja.
- A ona co? Kaleka czy w ciąży?
- Mamo. [T/I] nie jest ani kaleką ani w ciąży ale nie chcę, żeby dźwigała. Zwłaszcza po schodach...

Zayn na chwilę zniknął na gorze a ja przeprosiłam kobietę i poszłam do kuchni ocenić zupę.
- Te zakupy tylko tak stoją i stoją. Zróbże coś z nimi.- Kolejny powód do przyczepienia się i kolejny raz Zayn zjawił się w najodpowiedniejs​zym momencie. Rozpakowywaliśmy​ zakupy we dwoje.- Usiądź kochanie. [T/I] to zrobi sama. Przecież i tak nic nie robi.- Rzuciła Trisha wkładając w to tyle jadu, ile było możliwe. Spojrzałam na Zayna rozwścieczona a on tylko ujął moją dłoń i pocałował w usta co spotkało się z jękiem dezaprobaty ze strony naszej towarzyszki. Skończyliśmy układanie zakupów i doprawiałam zupę. 
- Napijecie się kawy albo herbaty?- Spytał mój narzeczony. - Może [T/I] nam zrobi?
- Przecież się nie rozdwoję.- Syknęłam w końcu.
- Mówiłaś coś?- Spytała zgryźliwie.
- Mówiłam, że ta od Zayna i tak będzie pani smakować o wiele bardziej.- Odpowuedziałam z wymuszoną uprzejmością.- Spróbujesz?- Spytałam Zayna podając mu łyżkę.
- Pewnie.- Wziął i nabrał zupy.- Pyszna.- Złapał mnie za biodra i troche teatralnie wpił się w moje wargi. 
- Ooo [T/I]... Tak patrzę, i widzę, że przybrałaś trochę w bioderkach.
- Nie wydaje mi się...- Rzucił Zayn. 
- Obróć się.- Zakomenderowała.​ Zrobiłam to bardzo niechętnie.
- Chociaż nie będziesz miała żadnych problemów z rodzeniem dzieci..- Jej kąśliwe uwagi na temat mojej figury, czy rzekomo brudnego żyrandolu puszczałam mimo uszu aż do obiadu.
Kiedy zasiedliśmy w trójkę przy stole w kuchni zaczęłam uprzejmą pogawędke.
- Jak podróż?- Spytałam Zayna.
- Ślisko. Śnieg troche sypie ale... 
- Ale mój synuś jest wspaniałym kierowcą i jechał bardzo ostrożnie.
- Nie wątpie.- Rzuciłam i wbiłam wzrok w tależ z zupą.
- Trochę mało treściwa ta zupa.- Kolejny powód by się czepnąć.
- Po pierwsze to niestety miałam tylko tyle makaronu. Dodatkowo Zayn nie lubi gęstego.
- Aj tam nie lubi. W domu jadł aż mu się uszy trzęsły.- Uszczypnęła jego policzek a sam zainteresowany siedział cicho z lekkim, skierowanym w moją stronę pocieszającym grymasem. 
- Obie gotujecie cudownie. Zupy [T/I] są rzadsze ponieważ jadamy także drugie dania po jakimś czasie.
- No, jestem aż ciekawa.- Nie odzywałam się już ale gotowałam się w środku. Krew huczała mi w uszach i czułam jak drżą mi dłonie.
- Podasz mi soli, słonko?- Spytała z nadprogramową uprzejmością. Podałam jej solniczkę a kiedy widziałam jak pitrząsa nią nad moją zupa coś mnie trafia. Poderwałam się na krześle i niemal pobiegłam do łazienki. Zamknęłam drzwi nawet nie zapalając światła. Usiadłam na blacie przy umywalce i oparta o ścianę rozpłakałam się.
- Zaraz do ciebie wrócę mamuś.- Usłyszałam jego kroki. Żarówka zapaliła się a Zayn uchylił drzwi i przekradł się przez nie i zamknął na zamek. 
- Kotek...- Chwycił mnie za rękę i otarł łzy.- Przepraszam cię za nią. Naprawdę nie wiem czemu jest taka uszczypliwa...
- Zawsze taka jest. Tylko nigdy tego nie zauważasz. Robi wszystko, by mnie upokożyć.- Wytuliłam się w niego i zostawiałam mokre plamy na szczęście niewidoczne na jego czarnej koszuli. Oczywiście do czasu jak wyschną i sól z łez okaże się jedną, wielką, białą plamą na jego ramieniu. 
- Pokaż jej, że nie obchodzi cię to, co mówi. Nie udawaj nikogo. Jeśli ma cię polubić to tylko za to, jaka jesteś. A jesteś cudowna.- Zaciągnął pojedyńczy kosmyk moich włosów za ucho. Uniosłam lewy kącik moich ust w lekkim uśmiechu. 
- Kocham cię. Dziękuję ci, że mnie bronisz.
- Przecież jesteś moją myszką.
- Myszką?- Pokiwał głową i chusteczką osuszył moje łzy.
- Idziemy?- Spytał.
- Nie, jeszcze mam zapuchnięte oczy.
- Zamknij oczy.- Posłuchałam. Zayn podmuchał mi w powieki.
- Już.
- I to niby pomaga?
- No, zobacz tylko.- Spojrzałam w lustro. Faktycznie... Opuchlizna zeszła z moich oczu.
- Chodź.- Zayn chwycił mnie za rękę i wyszliśmy.
- Przepraszam panią, źle się poczułam.- Wytłumaczyłam swoją chwilową niedyspozycję.
- Jeśli tak jest na codzień to dziwię się, że jeszcze w ogóle oboje żyjecie. Pełno tu kurzu.- Uśmiechnęłam się tylko z przekąsem i dokończyłam zupę po czym Zayn powkładał naczynia do zmywarki. Z lodówki wyjęłam mięso. Umyłam je, pokroiłam i podsmażyłam po czym dodałam warzywa. Ugotowałam ryż i po dwóch kwadransach mogłam podawać. Trisha wszystko obserwowała i o dziwo do niczego się nie przyczepiła. Nawet podczas jedzenia nic jej nie przeszkodziło.

piątek, 3 stycznia 2014

No siemanos :D

Z boku jest ankieta z kim chcecie następnego imagina :D
Kto ma wolne ? Ja moge do 7 jeszcze odpoczywać :)

Zayn i Perrie wybrali się dziś z Hatchi'm do psiego fryzjera w Weymouth.


Zdjęcie



i efekt końcowy :D



W czwartek (09.01.14) o 21:00 na kanale FOX Life zostanie wyemitowany finał X Factor USA w którym One Direction wystąpili z piosenką "Midnight Memories"

Zayn był zrobić tatuaż D:


Hahahhah Niall jakie włosyy :o






Niall na imprezie sylwestrowej :D


Zdjęcie: Niall był na imprezie sylwestrowej w klubie nocnym Funky Buddha w Londynie




A więc Kto gdzie spędzał sylwestra Zayn Liam i Niall :D































Awww ci są słodcy :D



Chłopcy mają urlop :D Liam i Sophia wczoraj w  CH Westfield w Londynie










hahahah I Belive i can fly :D












Paul nie pracuje już dla chłopców


Josh






Oficjalne konto One Direction przekroczyło liczbę 17 milionów obserwujących na Twitterze.

Zdjęcie: Oficjalne konto One Direction przekroczyło liczbę 17 milionów obserwujących na Twitterze.



Artykuł od All About Music

W tym roku bezkonkurencyjny okazał się album Midnight Memories zespołu One Direction, który sprzedał się w nakładzie 685 tysięcy kopii. Wynik jest o tyle imponujący, gdyż został zliczony jedynie z pięciu ostatnich tygodni czyli licząc od ukazania się krążka na rynek. Nie przebiły go nawet albumy, które ukazały się na początku roku i tym samym miały większą ilość tygodni do uzyskania lepszego wyniku sprzedażowego. Warto dodać, że album został uznany także najszybciej sprzedającym się albumem w pierwszym tygodniu sprzedaży – tu wynik jest równie imponujący bo aż 237 tysięcy.

Zespół umieścił na liście także swój poprzedni album Take Me Home na miejscu 22. Tu jednak liczba kupionych egzemplarzy w tym roku przekracza granicę jedynie 290 tysięcy kopii (ogólna sprzedaż wyniosła do tej pory 906 tysięcy).

http://allaboutmusic.pl/uk-albums-chart-end-of-the-year-2013/





środa, 1 stycznia 2014

NO i część ostatnia imaginu z Niall'em :D 

Komentujcie :D Czy chcecie żebym dodawała imaginy i z kim chcecie następny będzie ankieta z boku :)





Niesamowicie się w pierwszej chwili wystraszyłam, no bo kto normalny chodzi po nocy na odludziu?
- Jezu! Beth weź na siebie uważaj! – od razu poznałam głos Horana, który miał lekką chrypę najpewniej z powodu chłodu. 
Szybko podniósł mnie i postawił do pionu. Gdy odwróciłam się i spotkałam jego iskrzące się tęczówki poczułam motylki w brzuchu. 
- Co ty tutaj robisz? – zapytał po chwili milczenia.
- Wyszłam Cię szukać… - odparłam spuszczając wzrok, a moje serca na powrót otoczyło się pajęczyną smutku – przyniosłam ci kurtkę. Widziałam, że wyszedłeś w samej bluzce… - wyciągnęłam rękę z okryciem w jego stronę.
- Nie potrzebuje tego… - mimo sprzeciwu wziął okrycie z mojej ręki, a to co potem zrobił zszokowało mnie – bardziej ta kurtka przyda się tobie i…. ten… no… Twojemu dziecku…
Następnie założył mi ta kurtkę na ramiona. Zrobiło mi się jeszcze smutniej, że mi nie wierzył, że go nie zdradziłam.
- To jest też Twoje dziecko Niall… - wyszeptałam nieśmiało.
- Niemożliwe Beth… - pokręcił głową patrząc na mnie.
Patrzył na mnie z góry, ponieważ był wyższy, ale dzięki temu widziałam łzy, które zbierały się w kącikach jego oczu.
- Możliwe Niall! – wykrzyczałam – Nie zdradziłam cię…
- Wracajmy do domu… - zaproponował nieśmiało.
- Dobrze… - zaczęłam powoli iść w stronę rozświetlonego domu Horanów.
Dzieliło nad od niego jakieś 10 minut drogi.
- Chodź – Niall wyciągnął w moją stronę rękę – Ja nie gryzę, a będzie ci łatwiej iść… Widzę, że się źle czujesz. Znam Cię Beth. I nie udawaj silnej, nie ujmuj się honorem, bo to ci ani dziecku nie pomoże.
Niepewnie wzięłam jego rękę, a on ułożył mnie tak względem siebie, że trzymałam go pod rękę, a drugą ręką asekurował moją talię.
W połowie drogi z wykończenia zaczęło mi się kręcić w głowie, dlatego bez słowa zatrzymałam się i zamknęłam oczy. Już po chwili unosiłam się i byłam tulona przez silne ramiona Nialla.
Nawet nie wiem, w którym momencie weszliśmy do domu i znalazłam się na łóżku.
- Jak się czujesz? – zapytał pusto. Siadając na krawędzi łózka. Ja miałam dalej zamknięte oczy i powoli policzkami płynęły mi łzy, których nie potrafiłam opanować.
- Lepiej…
Gdy poczułam jak wstaje i dochodzi… nie mogłam tego znieść.
- Czy mógłbyś ze mną zostać ? – zapytałam nieśmiało, zrobiłam to tylko dlatego, że miałam zamknięte oczy i nic mnie nie ośmielało. Gdybym je tylko otworzyła magiczny czas pewności by prysł.
- Wybacz mi Beth, ale nie… nie mogę patrzeć na ciebie, nie krzywdząc tym siebie…
Nawet nie czekając, aż zamknie drzwi wybuchłam głośnym i rzewnym płaczem.
Rozumiałam go, że było mu ciężko, ale w takim razie kogo ja dziecko nosiłam? Byłam zagubiona w tym wszystkim i nie potrafiłam dać sobie odpowiedzi na wiele pytań. Bolało mnie to, jak bardzo zniszczyłam reszcie święta.
Pamiętam, że długo leżałam i myślałam, co tutaj teraz ze sobą zrobić. Jasne było dla mnie, że Niall mnie już nie chce i z naszym ślubem, z naszą przyszłością nici.
Kto teraz przyjemnie ciężarną, młodą kobietę pod dach?
Mnie nawet nie było stać na wynajem domu, ponieważ nie miałam, żadnych swoich pieniędzy. Wszystko co zarabiałam dokładałam do budżetu Nialla, bo był traktowany jako nasz.
Boże, jaka ja byłam głupia.
Lecz pocieszała mnie jedna rzecz. W tamtym momencie niczego nie żałowałam i cieszyłam się, że te dwa lata życia dane mi było u boku Nialla spędzić.
Gdy już moje zmęczone oczy powoli zaczęły kleić się do snu po prostu sięgnęłam po koc i się nim przykryłam. Nawet nie przebierając się z sukienki, nie myjąc czy nie zmywając makijażu. Chciałam jak najszybciej uciec od tego całego bałaganu.
Jednak nie dane mi było szybko usnąć. Z dużej torby Nialla co jakieś dwie minuty wydobywały się dźwięki sygnalizujące, że ktoś dzwoni. Za piętnastym połączeniem nie wytrzymałam, podeszłam do torby, wyjęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz.
Kto mądry dzwoni o godzinie 23 w wigilię?
Dzwonił Paul. Dobry przyjaciel Nialla, który był lekarzem w jednej z największych klinik w Londynie. W innej sytuacji – gdybyśmy dalej byli razem po prostu bym odebrała – ale teraz nie mogłam. Szybko przebrałam się w moją luźną koszulę nocną, zmyłam makijaż i rozczesałam włosy. Nie chciałam, żeby wyglądało to tak jakby cały czas leżała płacząc, (a przecież tak było).
Zakładając kapcie na nogi nieśmiało wychyliłam się za drzwi spoglądając na korytarz i szukając Nialla powoli skierowałam się na dół. Gdy byłam na zakręcie, który prowadził do salonu usłyszałam głos Nialla, co sparaliżowało moje nogi.
- Mamo, przecież wiesz jak ja ją kocham… - płakał. Byłam w stu procentach pewna.
- Wiem, Niall. Wiem… - uspokajała go Maura ciepłym głosem.
W tym samym momencie poczułam ogromny ból pomiędzy nogami. Wiedziałam, że to na skutek stresu, ponieważ o tym rozmawiałam z panią ginekolog, która prowadziła moją ciężę. Zalecenia w takim przypadku to siąść i głęboko oddychać. Oparłam się plecami o ścianę i zjechałam w dół, tak, że kuliłam się przy niej siedząc na podłodze. Naprawdę nie chciałam podsłuchiwać. Wierzcie mi… po prostu w takim stanie nie byłam w stanie wydać nawet najmniejszego dźwięku, żeby kogokolwiek zawołać. Ból był nie do zniesienia.
- Nie mogę patrzeć na nią, bo wyobrażam sobie, że ktoś inny ją mógł mieć mamo… Moją najukochańszą Beth. – zaniósł się szczerym płaczem.
- Ciiii…. Ale ona Niall, nie mogła cię zdradzić. Czy ty widziałeś jak ona cię kocha? Ona nosi Twoje dziecko Niall.
- Ale ja odebrałem wyniki… - łkał i się jąkał.
Taki dźwięk… tak rozbitego Nialla, tylko pogarszał mój ból.
- Nawet jeżeli nie jesteś biologicznym ojcem to wydaje mi się, że to i tak twoje dziecko Niall.
Byłam jej niesamowicie wdzięczna.
- Kocham ją mamo… Nawet nie umiem sobie sam wyobrazić tego jak.
W tym samym momencie w mojej dłoni na powrót zadzwonił telefon Nialla, a ja jęknęłam głośno z bólu. Już po sekundzie słyszałam tupot stup i po chwili Niall klękał koło mnie z przerażonymi oczami.
- Jejku Beth! Co ci jest?! – zaraz za jego plecami pojawiła się Maura, która miała ciut więcej trzeźwości i zamiast tępo się na mnie patrzeć, tak jak to robił mój były narzeczony, zapytała się.
- To tylko stres… proszę przynieście mi moje tabletki. Leżą na szafce nocnej Nialla. – wydusiłam z siebie na jednym oddechu.
- Ja pójdę ty z nią zostań – mama Nialla pobiegła na górę. Muszę przyznać, że była bardzo sprawna.
W te kilkadziesiąt sekund siedziałam i patrzyłam swoimi oczami w oczy Nialla. Nie widziałam już w nich złości.
- Przyniosłam… Ci… telefon… - wydusiłam z siebie.
- Ciiii…. Nic nie mów. – ku mojemu zaskoczeniu wziął moją dłoń i zaczął ją głaskać – Zadzwonić po karetkę ?
Pokiwałam przecząco głową.
- Nie… Wiem, co mi jest. Muszę… tylko leki… - nim się obejrzałam Maura biegła ze szklanką wody i moimi niebieskimi tabletkami.
Wiedziałam, że nim one zadziałają będzie jeszcze trochę bolało. Gdy połknęłam Niall delikatnie mnie podniósł, nie chcąc sprawić mi bólu, jednak nie udało mi się utrzymać tego w środku i gdy kładł mnie na kanapie w salonie, naprzeciwko pokiereszowanej i już postanowionej do pionu choinki, wydałam z siebie cichy jęk.
- Przepraszam… - wyszeptał ze skruchą.
- To… nic… - dukałam między oddechami z dużym trudem – Paul… dzwonił… 20 razy… dlatego zniosłam… telefon…. Ajjj….
Ponowny skurcz rozrywał mnie od środka. Niall znowu złapał moją rękę i niecierpliwie ją głaskał. Potem ze swoimi pieszczotami przeniósł się na głowę. Szczerze, zaskoczył mnie tym.
Gdy ból zaczął powoli ustępować on zaczął mówić.
- Słuchaj Beth… wiem jak bardzo cię dzisiaj zraniłem tym moim wybuchem, odtrąceniem cię… Przepraszam. Po prostu jest mi ciężko jakoś to sobie ułożyć, że możesz nosić nie moje dziecko. Moim największym marzeniem jest teraz, żeby się okazało, że naprawdę to ja jestem ojcem tego maluszka – spojrzał na mój brzuch, który zakrywałam rękami dalej delikatnie zwinięta z bólu – Ale to nieważne. Kocham cię jak nikogo na tym świecie i… nie potrafiłbym bez ciebie żyć… Kocham cię… jak głupi…
Po moich i jego policzkach płynęły łzy. Musieliśmy wyglądać jak para idiotów.
Naszą romantyczną chwilę przerwał kolejny dzwonek telefonu Nialla, leżącego dalej w korytarzu na podłodze.
- Idź… odbierz… proszę… - uśmiechnęłam się na tyle na ile mogłam.
Posłuchał mnie, a ja jedyne co mogłam to przysłuchiwać się jego rozmowie, którą prowadził z korytarza.
- Halo. Paul? Wiesz, która jest godzina?
- …
- 23.49 w Wigilię
- …
- Więc mów co masz aż tak ważnego… - głos Nialla był zmęczony.
- …
Paul bardzo długo mówił, bo nie słyszałam głosu Nialla.
- Tak, tak. Jestem, jestem… Jesteś pewien? – mówił takim tonem, jakby właśnie zobaczył ducha.
- …
- Dziękuję bardzo. Wesołych Świąt Paul.
Już po chwili wolnym krokiem z szokiem wymalowanym na twarzy stał w drzwiach. Niesamowicie się wystraszyłam.
- Niall? Niall? – dalej stał i patrzył się przed siebie.
- Juzu Niall co się dzieje? – podniosłam się mimo bólu i podbiegłam do niego.
W tamtej chwili wszystko mi przez głowę przeleciało: że jest chory, że Maura jest poważniej chora, że cos się stało pozostałej trójce z One Direction…
Potrząsnęłam go delikatnie za ramiona i szczerze zapomniałam już o bólu. Nie liczyło się nic oprócz Nialla.
- Ktoś pomylił wyniki… - trzymał mnie w napięciu – Jestem zdrowy. Mogę mieć dzieci… jestem płodny!
W tamtej chwili popatrzył na mnie i zobaczyłam w jego oczach nieopisaną radość. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Nim się obejrzałam Niall podniósł mnie i kręcił się ze mną po całym salonie. Kiedy naprawdę zakręciło się mi w głowie zatrzymał się i postawił mnie przed sobą.
- Przepraszam… - wyszeptał patrząc mi w oczy.
Widziałam w nich skruchę i mimo, iż dzisiaj tak bardzo mnie zranił nie umiałam się na niego gniewać. Cieszyłam się, że wszystko się rozwiązało i że cieszył się, że jest tatą.
- Już dobrze… Po prostu o tym zapomnijmy… ale musisz mi bardziej ufać. Nigdy cię nie zdradziłam. Naprawdę. – wplotłam swoje palce w jego włosy zbliżając jego twarz do swojej.
- Wiesz… Naprawdę ciężko wytłumaczyć to co przeżywałem. Z jednej strony wierzyłem ci, znaczy chciałem ci wierzyć, ale to nie było takie proste mając jakieś medyczne potwierdzenie. – był skruszony swoim zachowaniem.
- Dziękuję – wyszeptałam, po czym wspięłam się na palce i wpiłam się w jego usta. Po tylu przeżyciach ten pocałunek był jeszcze bardziej intensywniejszy niż inne. Pragnęłam go długo i niesamowicie się cieszyłam, że wszystko się ułożyło tak, jak się ułożyło.
- A który to już miesiąc ? – zapytał mój narzeczony z uśmiechem na ustach, gdy się od niego oderwałam, bo brakowało mi powietrza.
- Trzeci… ale wiem od niedawna – uśmiechałam się do niego szeroko.
- Kocham cię… - złożył czułego całusa na moim czole – a… przepraszam… - zaśmiał się pochylając się do mojego brzucha – Was…

Potem wszystko potoczyło się już z górki. W lutym wzięliśmy ślub, a z mojej białej sukni wystawał delikatny brzuszek sygnalizujący wszystkim, ze niedługo zostaniemy rodzicami.
Niedługo po ślubie przeprowadziliśmy się do większego domu, gdzie Niall sam urządził pokoik dla dziecka. Na naszej drodze raczej nie stawało już nic czego nie umielibyśmy wspólnie rozwiązać.

Tydzień temu wróciliśmy Rose i Jakiem do domu.
Tak owszem, okazało się, że Niall nie jest tata… jest podwójnym tatą.
Powiedziano nam, że będziemy mieli bliźniaki zaraz przed porodem. Poród był niesamowicie ciężkie, ale opłacało się, a Niall naprawdę się okazał wspaniały. Cały czas przy mnie był i to dzięki niemu nie zwariowałam.
Właśnie leżę w swoim łóżku otulona pościelą, a dwójka małych urwisów już spokojnie śpi w swoich łóżeczkach.
- Niall! Chodź tutaj! – wołam swojego męża, ponieważ chciałabym złapać chociaż na chwilkę drzemkę zanim tamte dwa diabełki obudzą się na kolejne karmienie.
- No idę, idę! – mój młody i rosły mąż wchodzi do sypialki w samych bokserkach, a zaraz potem wskakuje pod kołderkę koło mnie.
- Oj nie kuś mnie Horan, nie kuś! – grożę palcem w powietrzu – Wiesz, że jeszcze nie mogę.
- Wiem, wiem… - śmieje się ze mnie.
- Idziemy spać? – pytam pełna nadziei. Ostatnie dni mnie naprawdę wykańczają.
- Tak, tak – patrzy na mnie zagadkowo – ale pierw mam coś dla ciebie.
Patrzę na niego z szokiem wymalowanym na twarzy.
Czyżbym zapomniała o jakiejś naszej rocznicy? Nie.
O moich urodzinach czy jakimś święcie? Nie.
- A z… jakiej okazji? – język mi się strasznie plącze.
Z swojej szafki nocnej wyciąga jakieś pudełko i mi je podaje. Otwieram je i to co widzę przechodzi moje wyobrażenia…

Uświadomiłam sobie, że płaczę…
- Po co mi to? – pytam bardziej sama siebie.
- Żeby pani Elizabeth Kate Horan miała co założyć do swojej bordowej sukienki na kolejne imprezy, w których będzie towarzyszyła swojemu mężowi. – całuje mnie w policzek ścierając jednocześnie łzy.
- A za co to..?
- Za to, że ze mną jesteś. Za to, że mnie wspierasz i że tyle ze mną wytrzymałaś. Że mnie kochasz i szanujesz i… za urodzenie tej wspaniałej dwójki dzieci, która właśnie płacze – śmieje się Niall z iskierkami w oczach.
Z uśmiechem odkładam kolię na szafkę nocną i już chcę wstać z łóżka, gdy czuję rękę Nialla na swoim ramieniu.
- Śpij. Ja wstanę…
Zanim odejdzie, całuje mnie przelotnie w usta. Po chwili słyszę jak chodzi po naszej sypialce z Rose na rękach i do niej mówi, a on jakby rozumiała otwiera oczka i słucha tatusia zamiast płakać.
A ja otulona w kołdrę, ale także w miłość, którą czuję i wiem, że jej jest pełno koło mnie, usypiam z ogromnym uśmiechem na ustach.




_________